poniedziałek, 6 czerwca 2011

Indywiduacja czy Jedność?

Psychoterapia drogą do indywiduacji - symboliczne okręgi
Czy psychoterapia ma pomagać nam w uzyskiwaniu głębszego kontaktu ze światem, z całością istnienia, ba - może nawet przybliżać do poczucia kosmicznej jedności?

Szybki rozwój ośrodków duchowości wschodniej w świecie zachodnim niesie ze sobą przesłanie do zakwestionowania ego, wyjścia poza jego granice i budowania świadomości uniwersalnej.

Nieliczne psychoterapie wcieliły tę filozofię i w swoich ramach odniesienia oraz założeniach aksjologicznych stworzyły miejsce dla wyjścia poza siebie w imię łączności z szeroko pojętym istnieniem. Prym wiodą psychoterapie transpersonalne. Dalekie od tej perspektywy pozostają szkoły psychoanalityczne (z wyjątkiem analizy jungowskiej) oraz poznawczo behawioralne.

Tradycyjna, perlsowska szkoła Gestalt wspierała przede wszystkim separację ku indywidualności: „Ja to ja, a ty to ty… Ja nie jestem tobą, ty nie jesteś mną…”.
Było to dość skrajne podejście, zgodne z indywidualistycznym duchem tamtych czasów. Na dalszym etapie swej ewolucji szkoła Gestalt bardziej zaczęła doceniać wartość trwałych więzi.

Pisarze jungowscy podkreślają, że droga rozwoju jednostki prowadzi od „nieświadomej doskonałości dzieciństwa”, poprzez „świadomą niedoskonałość wieku średniego”, aż do „świadomej doskonałości wieku podeszłego”. Najpierw świat wewnętrzny i zewnętrzny są tym samym, następnie mamy przed sobą wiele lat odseparowania i zróżnicowania w poczuciu dwoistości życia. Na koniec dopiero osiągamy pogodzenie i połączenie w harmonijną całość świata. Wzniosłe idee o harmonii ze wszystkim pozostają puste bez dogłębnego doświadczenia indywiduacji, niekiedy aż boleśnie przejawiającej się poczuciem samotności, oddzielenia od innych dookoła i ludzi w ogóle (patrz egzystencjalizm). Etapu zróżnicowania nie da się pominąć i nie pomylić jedności (doświadczenie odpowiadające dzieciństwu) z jednią (dojrzała świadomość, odpowiednik oświecenia).

Według mnie celem psychoterapii nie jest ukierunkowywanie klienta w stronę jedności z uniwersum. Psychoterapia nie jest panaceum na wszystko i ma określone granice swoich kompetencji. Rozumiem jeden z ogólnych celów terapii jako doświadczanie siebie w sposób odrębny z jednoczesną gotowością do wchodzenia w różne formy łączności z drugim człowiekiem.

Aby zatracać ego, trzeba je najpierw mieć, odrębne i zdolne do kontaktu z rzeczywistością, nie ulegające pierwotnym mechanizmom obronnym jak rozszczepienie, idealizacja, zaprzeczanie. Dopiero po osiągnięciu tej umiejętności, możliwa jest dojrzała duchowość, nie maskująca neurotycznych potrzeb.

1 komentarz:

  1. tak też jest w buddyzmie - najpierw zbudowanie silnego ego (uspokojenie umysłu możliwe jest tylko wtedy) a dopiero póżniej można to ego porzucić (Selma)

    OdpowiedzUsuń