wtorek, 1 listopada 2011

Po co psychologowi Wszyscy Święci?

Stacja kolejowa PKP Swarzędz jako symbol rozstania w psychoterapii, pożegnań, przemijania.

Ledwo się rodzę,
spojrzę,
coś powiem,
i już odchodzę.
Krzysztof Pieczyński

Jesienne miesiące a zwłaszcza dzień pierwszego listopada to czas, w którym dosięga nas świadomość przemijania i nieuchronności zdarzeń ostatecznych.

Przemijanie, nieuchronność, to coś szerszego, niż fizyczna śmierć. Rytm przyrody wchodzącej w jesień pokazuje, że wszystko się kiedyś kończy. Każde „dzień dobry” ma w tle jakieś „do widzenia”. Pojawienie się czegokolwiek na świecie determinuje jego kres, a naszą codzienność przeplatają nieustanne, drobne rozstania, które są gwiezdnym pyłem wobec rozstań największych. Rozstajemy się ciągle: z niektórymi marzeniami, z odjeżdżającymi przyjaciółmi, z miejscami, z przedmiotami, przekonaniami…

Psycholog czy psychoterapeuta rozstaje się ze swoimi pacjentami. Zaglądając do kalendarzy sprzed lat, widzi przykryte pajęczyną czasu imiona osób, które co tydzień spotykał, i których najpewniej nie zobaczy nigdy więcej.

Ktoś powiedział, że psychoterapia w znacznym stopniu poświęcona jest implicite rozstawaniu się, nawet, jeśli pacjent pracuje nad czymś zupełnie innym. My, terapeuci, niekiedy za dużo wagi przywiązujemy do kontraktów, ustaleń, celów, motywacji do rozpoczęcia psychoterapii itp. a za mało do dobrego kończenia, domykania, żegnania się. Ile psychoterapii, które prowadzimy, kończy się w najlepszym momencie, w najlepszy sposób, dając obu zaangażowanym osobom poczucie, że powiedzieliśmy wszystko, co czekało na wypowiedzenie?

A najtrudniej się rozstać tym, którzy się naprawdę nie spotkali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz