poniedziałek, 28 grudnia 2015

Pewien paradoks

psychoterapia - paradoks
W psychoterapii, a w każdym razie w humanistycznej terapii Gestalt, istnieje pewien paradoks, który co pewien czas pojawia się podczas pracy w mojej świadomości. 

W skrócie brzmi on tak: z jednej strony, jako terapeuta nie chcę „wiedzieć lepiej”, co jest dobre dla mojego pacjenta, z drugiej strony chcę, aby poszerzał on świadomość i czuł się on w pełni osobą, nawet, jeśli nie ma na to ochoty.

Przyjrzyjmy się bliżej obu stronom paradoksu.

Zgodnie z fenomenologiczną zasadą epoché, terapeuta zawiesza swoje założenia na temat drugiego człowieka. Nie wie lepiej, co jest dobre, właściwe dla jego pacjenta. Nie ma pomysłu na to, jaki pacjent ma być jako człowiek, jakie wartości w życiu ma realizować. Interesuje go przede wszystkim poznanie, kim jego pacjent jest w swym unikalnym fenomenologicznie świecie, w szczególności zaś jakim jawi się w polu, które wspólnie z terapeutą tu i teraz tworzy. Tym nieetykietującym poznaniem siebie chce swojego rozmówcę zaciekawić. Generalnie jednak, w pewien zdyscyplinowany sposób psychoterapeuta Gestalt „nie wie”.

I jednocześnie, co pewien czas terapeuta zdaje sobie sprawę, że „wie”. Wie, że lepiej byłoby dla jego pacjenta, gdyby rozwijał świadomość siebie, choćby co do tego, jak ucieka przed świadomością, jak sprawia, aby nie być w kontakcie ze sobą. Zakłada, że świadome, bieżące doświadczanie jest lepsze od ckliwego wspominania przeszłości lub jałowego snucia wyobrażeń o przyszłości. Sądzi, że żywość emocjonalna w ich relacji i innych relacjach pacjenta będzie zdrowsza od uczuciowej implozji.

Paradoks jak na dłoni: terapeuta nie chce wiedzieć i wie lepiej, czasem nawet w tym samym czasie.

W kwestii czucia emocji terapeuta Gestalt odpuści pacjentowi nawet prędzej, niż w sprawie świadomości; jeśli pacjent powie: „Teraz nie chcę nic czuć”, terapeuta może powiedzieć: „W porządku, co by to dla ciebie znaczyło, gdybyś teraz czuł?”

Nie potrafię rozwikłać tej zagadki, mogę jedynie przyznać: rzeczywiście tak wierzę, jestem co do tego przekonany, że świadomość swojego aktualnego doświadczenia jest lepsza od nieczucia, niedoświadczania czy wręcz wprowadzania samego siebie w błąd. Godzę się więc z istnieniem tego paradoksu, zresztą nie jedynego w psychoterapii.

Prócz rozwikłania czy usprawiedliwienia, terapeuta może zrobić z tym paradoksem jedną cenną rzecz: nie odmawiając mu rzeczywistości, uczynić go częścią dialogu na temat podzielanych założeń i oczekiwań, o ile pacjent będzie miał taką potrzebę.

Sprzeczności niekiedy lepiej jest po prostu przyjąć, niż starać się je od razu wygładzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz