wtorek, 10 listopada 2020

Bać się trochę mniej

Edward Munch - Krzyk / Scream

Wiem, jak poważna jest sytuacja, ale chciałbym, aby media w większym stopniu zajmowały się publikacją informacji budzących uzasadnioną nadzieję i poczucie sprawczości wśród ludzi. „Padł nowy rekord zakażeń… zgonów” – to obecnie najczęściej używana przez media fraza językowa. Sianie trwogi tę trudną sytuację pogarsza jeszcze bardziej. 

Generalnie, pod względem postawy do Covid można dziś wyróżnić dwie grupy ludzi – tych, którzy wirusa boją się za mało i tych, którzy boją się go za dużo. (Są też tacy, według których Sars-cov-2 w ogóle nie istnieje i jakimś niewyjaśnionym cudem wszystkie 194 państwa świata zgodnie porozumiały się co do spisku kontrolowania ludzi). Większość ludzi wie jednak, że wirus istnieje, „działa” i stanowi realne zagrożenie. Wielu spośród nich boi się za bardzo, więc odruchowo śledzą wiadomości a tam jak obuchem w głowę - zostają zainfekowani wirusem strachu.

 

Dlaczego media to robią? Pewnie z dwóch powodów. Najprostszy powód to popyt. Media serwują to, co ludzie chcą czytać i oglądać. Nakłada się na to fakt, że, ludzie są ewolucyjnie wyposażeni w mechanizm wychwytywania i różnicowania negatywnych informacji z otoczenia celem uniknięcia niebezpieczeństwa i przetrwania. W zwykłych czasach spokoju, przejawia się to w życiu codziennym np. większym braniem pod uwagę informacji negatywnych niż pozytywnych o ludziach i rzeczach (tzw. efekt negatywności). Piekło Dante Alighieri ekscytuje ludzi bardziej, niż niebo. Po drugie, media, które cytuję poniżej są raczej zorientowane opozycyjnie, więc być może ich celem jest ukazanie tragedii i bezradności rządu. Niezależnie od motywów, nadmiar stresujących informacji ludziom szkodzi. Wiem z pierwszej ręki, czyli od moich pacjentów, jak trudno im dojść do siebie po lekturze codziennych wiadomości a jednocześnie jak trudno się od nich oderwać. Ludzi cierpiących z powodu lęków i depresji już przed pandemią było bardzo dużo.

 

Wiadomo, że długotrwały stres lęk jest wyczerpujący, osłabiający siły psychiczne i związane z nimi siły fizyczne – układ odpornościowy.  Odrobina strachu nikomu nie zaszkodzi, ale co innego permanentne pobudzanie układu nerwowego lękiem w połączeniu z utrzymującą się bezradnością. Niektórym osobom nadmiar strachu może zaszkodzić bardziej, niż sam wirus i prowadzić do nerwowych, nieadekwatnych działań.

 

Poniżej przestawiam screeny z portali onet.pl, wp.pl, gazeta.pl, tokfm.pl, wykonane przeciągu kilku listopadowych dni.

 

negatywna wiadomość

negatywne newsy

wpływ negatywnych wiadomości

stresogenny wpływ negatywnych wiadomości

negatywne informacje szkodzą


I tak dalej.

Straszne, prawda? 

 

Przykłady, które zamieszczam, to nie są jakieś rzadkie "rodzynki w cieście", tylko newsy, które uderzają od razu po załadowaniu strony. 

 

W psychoterapii Gestalt mówi się o figurze i o tle. Kiedy coś jest figurą, tzn. pierwszym planem w naszej świadomości, to coś innego jest w tle. Kiedy figurą jest śmierć, to tłem jest życie. Kiedy figurą nadmiernie jest życie, np. w brawurze, w nadmiernej konsumpcji, to tłem może być lęk przed śmiercią, pustką.

 

W nadawanych wiadomościach brakuje odniesienia do tła, którym tutaj jest życie. Elastyczność mogłaby polegać na tym, by częściej uwypuklać to, co żywe i życiodajne. Brakuje budzenia nadziei w oparciu o fakty. Informacji o prowadzonych badaniach nad lekarstwem, szczepionką. Ukazywania perspektyw.

 

Jeżeli 75 tys. Polaków jest obecnie ciężko chorych na Covid (15% wszystkich chorych) to znaczy, że 37 925 000 nie jest obecnie ciężko chorych na Covid, prawda?

 

Dobrze jest przypominać o noszeniu maseczki, myciu rąk i dystansie, ale to za mało. Ludzie potrzebują wiedzy jak żyć dziś mądrze, ograniczać stres, uniknąć pułapek. 

 

Szukajmy sposobów, by czas pandemii przeżyć tak godnie i zdrowo, jak to możliwe. Czytajmy mniej wiadomości – prawdopodobnie nie dowiemy się niczego nowego, co miałoby przesądzić o naszych decyzjach życiowych w najbliższym czasie. Proponuję Ci eksperyment nie zaglądania do wiadomości przez 1 dzień – sprawdź, czy zauważysz różnicę w samopoczuciu emocjonalnym. Trudno to zrobić, prawda? Pokazuje to siłę błędnego koła „sprawdzam -> boję się -> sprawdzam…”

 

Są rzeczy, na które na pewno masz wpływ. Czy możesz je nazwać? Na pewno są jakieś rzeczy, które Ci się udały. Możesz też eliminować to, co w tym czasie zbędne.

 

Robienie rzeczy dających przyjemność zwiększa produkcję naturalnych endorfin, których na co dzień potrzebujemy bardziej niż adrenaliny i kortyzolu.

 

Aktywność fizyczna (ależ banał, każdy o tym pisze, wiem) wzmacnia poczucie siły własnego ciała i zaufanie do siebie. Wytwarza endorfiny. Choćbyśmy musieli zadowolić się ćwiczeniem na balkonie, jeśli znowu przyjdzie nam mierzyć się z lockdownem.

 

Warto określać sobie realistyczne cele, budować poczucie sensu. Zastanowić się, w jaki sposób chcesz kształtować siebie w najbliższym czasie? Zacząć robić to, co zawsze było odkładane na później.

 

Poczucie bezkresności, które pojawia się w nas w czasie epidemii, jest przejściowe. Jest to stan umysłu specyficzne dla regresji, kiedy to brakuje perspektywy czasowej. Wówczas wydaje się nam, że coś skrajnie złego, nieprzyjemnego, co przeżywamy, będzie trwać zawsze. Ale to nieprawda. Wszelkie kataklizmy przemijają. W ogóle wiele rzeczy przemija, niestety czasami także tych dobrych, ale przemijają również rzeczy złe.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza